II Marsz Śladami Batalionu Barbara po Ziemi Jastrzębskiej

08 października 2019
Publikacja: Aneta Adamczyk

Deszcz, błoto i przenikliwe zimno, taka pogoda towarzyszyła uczestnikom „II Marszu Śladami Batalionu Barbara po Ziemi Jastrzębskiej”, podobno własnie w takich warunkach 75 lat temu po całodniowej walce na Jamnej 25/26 września przemaszerowali przez Jastrzębię partyzanci z 1 Batalionu 16 p.p. AK „Barbara” kierując się w stronę Lichwina. Świadków tamtych wydarzeń jest już coraz mniej, są jednak Ci, którzy z opowiadań ojców i dziadów znają prawdę sprzed lat, a dzięki pasjonatom historii mały fragment tamtych czasów powraca. 

Marsz rozpoczął się przy szlabanie na Rosulec, tam gdzie przez las prowadzi droga na Jamną, po krótkim wstępie Witolda Wojny, który przybliżył historię batalionu „Barbara” w lesie rozległ się huk i śpiew, następnie z zarośli wyszli „partyzanci” z  Sekcji Rekonstrukcji Historycznej im. 16 Pułku Piechoty z Tarnowa. Po złożeniu meldunku burmistrzowi gminy Ciężkowice wspólnie ze wszystkimi wyruszyli w drogę. Pierwszym przystankiem był dom, do którego Partyzanci weszli by wyznaczyć trasę przemarszu, ponieważ ulewny deszcz nie pozwolił uczynić tego na zewnątrz, nieopodal też zostawili swoje tabory by niezauważeni przejść pod „nosem” wojsk niemieckich.

Kolejnym przystankiem było miejsce śmierci Zygmunta Rowińskiego ps. „Cezar”, który zmarł w  czasie przeprawy w wyniku odniesionych podczas walki ran. Miejsce to uczczono minutą ciszy, zapalono także symboliczny znicz oraz odczytano wspomnienia sanitariuszki pchor. „Mirosławy” Barbary Kaznowskiej z Pilzna zapisane w książce Stanisława Dereusa „Szli partyzanci” :

„Pamiętam pogodną niedzielę 24 IX 1944 w przeddzień bitwy. Msza polowa odbyła się w ten dzień u gospodarza nazwiskiem Mastalerz: matka, ojciec i dwóch synów (…).Biały, brzozowy krzyż przygotowywał miedzy innymi „Cezar”  Zygmunt Rowiński. Czy nie dla siebie przygotowuje ten krzyż?- przemknęło mi przez myśl. To była romantyczna postać zapaleńca aż do końca…. Brał udział w Powstaniu Warszawskim, następnie wydostał się z Warszawy do Kampinosu i stąd wywędrował aż na południe. Trafił do naszego baonu. Pod Jamną brał udział w walce na najbardziej atakowanym przez Niemców odcinku- w obronie sławnego wzgórza 530, decydującego o losach baonu. Tu pocisk niemiecki rozorał mu brzuch tak, że wnętrzności wychodziły mu na wierzch. Wyniosłyśmy go z linii ognia na kocu „Paproci” Lusi Świerczek. Kiszki wychodziły mu na wierzch , a on nucił jeszcze piosenkę „Wojenko, wojenko, cóżeś ty za pani…”. Lekarz baonu zobaczywszy jego stan, rozłożył bezradnie ręce i dał mu zastrzyk z morfiny. Niedługo potem skończył swoje młode, romantyczne życie”

Początkowo trasa miała zostać skrócona ze względu na niesprzyjające warunki atmosferyczne, jednak uczestnicy marszu zdecydowali, że przemierzą całą zaplanowaną trasę. Marsz zakończył się na polu biwakowym w Jastrzębi, gdzie na wszystkich czekał ciepły posiłek i coś słodkiego przygotowane przez Koło Gospodyń Wiejskich z Jastrzębi.

Tegoroczny marsz poświęcony został pamięci pułkownika Jerzego Pertkiewicza, żołnierza 16 pułku piechoty Armii Krajowej, gdzie był dowódcą plutonu 3. kompanii strzeleckiej „Regina” w batalionie „Barbara”. Wspomnienia o pułkowniku przywoływał jego syn- Zygmunt Pertkiewicz. Najmłodszych uczestników marszu zainteresowały atrakcje przygotowane przez  grupę rekonstrukcyjną z Tarnowa, która zaprezentowała kilka sztuk broni z okresu drugiej wojny światowej oraz zorganizowała dla wszystkich chętnych mini turniej strzelecki z repliki broni elektrycznej airsoft.

POLUB NAS NA FACEBOOKU!
SUBSKRYBUJ NASZ KANAŁ!
REKLAMA

KOMENTARZE, OPINIE*

(*) dodając wpis za pomocą poniższego formularza akceptujesz regulamin komentowania

ARTYKUŁY WYBRANE DLA CIEBIE

REKLAMA
Serwis zarejestrowany przez Sąd Okręgowy w Tarnowie - Nr Rej 208
Wszelkie prawa zastrzeżone © Pogórze24.pl