Wczoraj w Rzepienniku Marciszewskim odnaleziono ciało 59-letniego mężczyzny, który wyszedł z domu do kościoła w piątek i już nie wrócił. Rodzina nie zgłosiła zaginięcia. Mężczyzna ostatni raz był widziany przez mieszkańców Rzepiennika Marciszewskiego w sobotę. Jego ciało odnaleziono w niedzielę w lesie. Tego drastycznego odkrycia dokonała szwagierka denata. Z ustaleń policji wynika, że miejsce odnalezienia zwłok (leśna ścieżka), to tak zwany skrót, z którego mieszkańcy często korzystali idąc do kościoła. Jak potwierdziła nam rzecznik tarnowskiej Policji st. asp. Olga Lesińska-Żabińska – na chwilę obecną wyklucza się udział osób trzecich w zdarzeniu. Sprawa nie przybrała więc charakteru kryminalnego, wbrew rozsiewanym plotkom. Wszystko wskazuje na naturalną śmierć. Prokurator podjął decyzję o wydaniu ciała mężczyzny rodzinie bez przeprowadzania sekcji zwłok.
Ciało mężczyzny znalezione w Rzepienniku Marciszewskim





















