Advertisement

„Skupiam się na biegu, a nie na oczekiwaniach innych” – rozmowa z Vice Mistrzem Polski w biegach – Darkiem Nowakowskim

Katarzyna Roman Pogórze24.pl: Na początku chciałabym ogromnie pogratulować Ci kolejnego sukcesu – Vice Mistrzostwa Polski w biegach na 2000m w kategorii młodzików! Powiedz, czy Twoim założeniem od początku było podium?

Darek Nowakowski – Vice Mistrza Polski w biegach na 2000 metrów: Razem z trenerem myśleliśmy, że podium jest w zasięgu ręki, choć trener nie mówił tego wprost i nie naciskał na mnie. Chciałem poprawić rekord życiowy, wiedziałem dobrze, że w ogólnopolskim zestawieniu mam drugi czas na tym odcinku. Czas poprawiłem o 11s, udało się zdobyć srebro i jestem z tego powodu zadowolony.

Widziałam w Internecie grafikę przedstawiającą układ zawodników dobiegających na metę-widać tam, że jesteś na równi ze swoim głównym rywalem (obecnym Mistrzem Polski) i on wyprzedził Cię jedynie poprzez wypchnięcie barków.

Tak było. Gdyby w biegach liczyło się to czyja stopa pierwsza przekroczy linie mety to wygrałbym, ale tutaj patrzy się na linie barków. Ja biegłem jakiś czas przed nim, jednak pod koniec on znalazł się na dogodniejszej pozycji, ponieważ jak się atakuje to łatwiej jest się rozpędzić i nabrać prędkości. Ostatnie 20m biegliśmy równo, ale  metę to on przekroczył jako pierwszy.

Dobrze, zacznijmy więc od samego początku: od jak dawna trenujesz i właściwie dlaczego zdecydowałeś się na rozpoczęcie treningów?

W grudniu minie już 3 lata jak trenuję. Praktycznie od zawsze jeździłem na zawody gminne a następnie powiatowe i właśnie na jednych z tych zawodów byłem na podium. Dowiedzieliśmy się, że pierwsza trójka ma zostawić swoje numery telefonów. Kilka dni później dostałem telefon od trenera Ryszarda Jasicza, który obecnie mnie trenuje i w sumie tak to się zaczęło. Na początku jeździłem na „luźniejsze” imprezy, później był pierwszy obóz sylwestrowy w Jodłówce Tuchowskiej, a dalej już zaczęły się „poważniejsze” zawody.

Twój klub znajduje się w Tarnowie, dojeżdżasz na każdy trening?

Nie mam takiej możliwości. Tam treningi odbywają się praktycznie codziennie. Ja swój trening też robię każdego dnia, z tym że dostaję wcześniej od trenera plan treningowy i robię go sobie w domu (a co za tym idzie-w gorszych warunkach), zazwyczaj jest on lżejszy i oczywiście dostosowany do moich warunków. W ostatnim tygodniu przed Mistrzostwami Polski – jak musiałem zrobić jakiś cięższy trening, jechałem do Tarnowa i tam już ćwiczyłem pod okiem trenera.

W takim razie opowiedz jak wygląda Twój codzienny trening?

Każdy trening jest zazwyczaj inny, czasem jest to rozbieganie: około 10 km i wbrew pozorom nie jest to jakieś najcięższe ćwiczenie, dużo cięższy trening jest kiedy muszę biec 6x400m z odpoczynkiem. To wszystko to są jedynie przykłady, treningi różnią się od siebie. Inaczej jest kiedy trenuję w domu, a inaczej na obozach.

Stres, który na pewno towarzyszy Ci przed zawodami, działa na Ciebie mobilizująco?

Z tym jest różnie. Kiedy jestem faworytem i czuje się presję to stres jest większy i biegnie się gorzej. Wolę kiedy mam powiedzmy 2 lub 3 czas w stawce i wtedy wiem, że mam szanse na medal, ale nikt nie mówi mi, że muszę wygrać. Ja w trakcie biegu nie odliczam metrów do końca i nie myślę o tym ile zostało mi do mety  – skupiam się na biegu, a nie na oczekiwaniach innych.

Twoi rówieśnicy najczęściej teraz spędzają czas przed komputerem, a Ty w tym czasie trenujesz. Powiedz, nie żal Ci trochę?

Szczerze mówiąc czasami zastanawiam się po co to robię, bo przecież mógłbym nic nie robić w tym czasie, odpoczywać sobie, albo robić cokolwiek innego co nie wymagałoby ode mnie tyle wysiłku. Jednak po zawodach, kiedy stoję na podium, dostaję medal i ktoś mi gratuluje to czuje ogromną satysfakcje, cieszę się z tego co robię i wiem, że to ma jakiś sens.

Wiążesz z tym swoją dalszą przyszłość?

Nigdy nie miałem takich myśli, żeby z tym skończyć. Czasami kiedy zdarzają się jakieś problemy zdrowotne  jest ciężko, ale zawsze jakoś daję sobie radę. Lekkoatletyka w Polsce nie jest jakimś bardzo popularnym sportem. Teraz większość gra w piłkę nożną czy inne gry zespołowe. Chciałbym żeby zdrowie pozwoliło mi nadal biegać, ale jeżeli to nie wyjdzie to chciałbym zostać fizjoterapeutą sportowym i w tym sporcie cały czas być obecnym.

Jesteś młodym chłopakiem, dojrzewasz a eksploatujesz swój organizm bardzo mocno, często miewasz z tego powodu problemy zdrowotne?

Poważniejszych kontuzji jeszcze nie miałem. Teraz są to zazwyczaj bóle stawów, czy kości, które utrzymują się przez jakieś 2 miesiące i niby trenuję przez ten czas, jednak nie da się wtedy zrobić mocniejszego treningu, trudno jest złapać rytm biegu. Miewałem też bóle brzucha przez praktycznie cały okres jesień-zima-wiosna, ale lekarz nic nie stwierdził i z biegiem czasu to ustąpiło. W sumie właśnie to sprawiało mi największy problem, myślałam nawet że jeżeli to mi nie przejdzie to trzeba będzie skończyć treningi, bo nie miałyby one żadnego sensu. Najgorzej jest kiedy są jakieś bóle przed ważnymi zawodami. Można trenować przez cały rok, a w ostatniej chwili okaże się że to na nic. Wydaje mi się, że wszystkie te problemy miewam właśnie przez dojrzewanie.

Wróćmy może do milszych tematów. Co uważasz za swoje największe osiągnięcie?

Największe? Właśnie ten srebrny medal na Mistrzostwach Polski w Zielonej Górze. Troszkę szkoda, że przegrałem te 0,048s. Chłopak, który wygrał od samego początku był głównym faworytem, „życiówkę” przed tym biegiem miał o 11s lepszą, jest pierwszy na siedmiu dystansach w Polsce, więc dla mnie to i tak duży sukces, że tak mi poszło.

Zdradzisz kto jest Twoim największym autorytetem wśród sportowców? W czyje ślady chciałbyś pójść?

Takich osób jest wiele, wielu trenerów czy innych sportowców. Jednak najbardziej imponuje mi Mohamed Farah, który specjalizuje się w biegach na dłuższych dystansach (czyli takich, na których ja czuję się najlepiej) oraz Polak Marcin Lewandowski. Ja chciałbym biegać na dystansach dłuższych: 1500 albo 5000 metrów.

Zauważyłam, że jesteś bardzo skromnym chłopakiem, nie chwalisz się swoimi sukcesami. Jesteś Vice Mistrzem Polski, nie uważasz, że tutaj jest o czym mówić?

Być  może i jest, ale trochę obawiam się tego, że ludzie mogą to źle odebrać, pomyśleć sobie, że chwale się nie wiadomo czym. Szczerze mówiąc nie zależy mi na tym, bo wiem że mało kogo tak naprawdę to interesuje. Nie chwalę się chyba z przyzwyczajenia. To jest tak, że Ci którzy chcą wiedzieć i się tym interesują prędzej czy później się dowiedzą z moją pomocą czy bez niej. Rosną też oczekiwania innych wobec mnie. Wcześniej fajnym osiągnięciem było to, że zdobyłem medal na Mistrzostwach Województwa, a teraz czuje trochę, że wszyscy byliby zdziwieni, że nie zdobyłem medalu niż że go zdobyłem.

Taka presja otoczenia jest denerwująca?

Teraz kiedy wygrałem w Gimnazjadzie w Nowym Targu to dla wszystkich było coś normalnego, każdy mówił „to normalne, że wygrałeś”. Trochę mnie to denerwuje, bo wszyscy teraz twierdzą, że muszę wygrywać i gdyby zdarzyło mi się jakieś potknięcie to raczej bardziej by to zaciekawiło innych niż moje sukcesy. Mało kto tak naprawdę wie ile mnie to wszystko kosztuje, ile w to pracy i wysiłku wkładam.

Kto w takim razie wspiera Cię najbardziej?

W sumie to mama dużo pomaga i oczywiście trener. Często do mnie dzwoni, żeby zapytać jak się czuje, czy coś mnie boli, czy mogę spokojnie realizować treningi. To bardzo miłe kiedy wiem, że ktoś się tym interesuje. Gdyby w ciągu tygodnia coś mnie na przykład bolało to trener ustala mi jakieś lżejsze ćwiczenia. Czasem jednak jest tak, że nawet jeżeli coś mnie boli, a wiem że muszę zrobić cięższy trening to mu tego nie mówię tylko realizuje wcześniejsze założenia. Trochę na przykład ta boląca noga denerwuje psychicznie, ale po treningu mam satysfakcję, że dobrze to zrobiłem. Trzeba też umieć ocenić sytuację bo jeśli jest to coś poważniejszego to nie ma sensu robić jednego treningu, a potem mieć przerwę przez miesiąc. Pomagają mi również koledzy z lekkiej atletyki, którzy motywują mnie do treningów bo to z nimi na obozach trenuje i mierze się z ciężkimi treningami

Jaką rolę w tym wszystkim odgrywa psychika? Ważne jest dobre nastawienie?

Na pewno. O tym się teraz dużo mówi, można poczytać w książkach o psychologii sportu. Niektórych stres po prostu blokuje: nie są w stanie nic zrobić, a czasem nawet przed starem wymiotują. Ja nie stresuję się aż tak bardzo w porównaniu do innych. Wiadomo-stres zawsze jest, ale działa na mnie bardziej mobilizująco. Staram się bardziej trzeźwo podchodzić do sprawy.

Jakie jest Twoje największe marzenie?

Moim największym marzeniem jest Medal Mistrzostw Świata. Pobiec w finale to byłoby już coś. Pełen satysfakcji będę kiedy uda mi się pojechać na takie poważniejsze zawody, pokazać się na nich i dać z siebie wszystko. Cały czas na to pracuję.

I ja z całego serca Ci tego życzę, obiecuje Ci mocno kibicować. Myślę, że możesz świecić przykładem dla młodzieży. Udowadniasz, że  jeżeli naprawdę się postarasz i dasz z siebie 100% to osiągniesz sukces. Masz marzenia i mocno pracujesz na ich spełnienie. Dziękuję za rozmowę i życzę wielu, wielu sukcesów w przyszłości tej bliższej i dalszej. Powodzenia!

Rozmawiała Katarzyna Roman