Advertisement

Współczesne Misterium „Jezus w wielkim mieście”

„Jeżeli nie wyjdziemy ze swoich czterech ścian nie przekonamy się co jest dalej”

Spotkanie Pasyjne, Rzepiennik Biskupi 20 marca 2016

„Współczesna Weronika nie boi się podać ręki choremu, niepełnosprawnemu, ubogiemu, brudnemu, cierpiącemu człowiekowi. Nie gardzi pijakiem, narkomanem, skazańcem. W nich wszystkich widzi Chrystusa. A kogo w niej widzą ludzie? Wariatkę, Matkę Teresę, która chce zbawiać świat. Pytają: po co to robisz? Po co się narażasz?

Często gdy robimy coś nowego, otoczenie uważa, że nasze działanie nie ma sensu oraz jest stratą czasu. Nierzadko te same osoby, tylko narzekają….
Nie powinno nas to zniechęcać i załamywać. Należy iść pod prąd.
Oczywiście warto przyjmować krytykę, analizować ją, ale jej nie ulegać. Jeżeli nie wyjdziemy ze swoich czterech ścian nie przekonamy się co jest dalej.”

W Niedzielę Palmową, 20 marca br. w auli widowiskowej GOK w Rzepienniku Biskupim zebrała się grupa tych, którzy „nie bali się wyjść ze swoich czterech ścian”. Młodzież z kilku miejscowości : Olszyn, Jodłówki Tuchowskiej, Szerzyn, Ołpin i Żurowej przez wiele tygodni poświęcała swój wolny czas aby przygotować niecodzienny, a jednocześnie bardzo współczesny spektakl. „Jezus w wielkim mieście” to misterium, które rozgrywa się co dzień na naszych oczach, a my go nie dostrzegamy.

Armia wolontariuszy, pod wodzą pani Barbary Duran, łamie stereotypy, idzie naprzód z podniesionym czołem. Członkowie stowarzyszenia „Wszystkie Dzieci Nasze Są” po raz kolejny przygotowali bardzo ciepłe, rodzinne spotkanie dla wszystkich, nie tylko niepełnosprawnych.

O godzinie 1500 rozpoczęła się Msza Święta koncelebrowana przez o. Adama Rąpałę i ks. Gerarda Stanulę. O. Adam poświecił palmy przygotowane przez dzieci z przedszkola z Olszyn i z Szerzyn.

Po Mszy , zebrani odśpiewali Gorzkie Żale, które stały się wstępem do misterium „Jezus w wielkim mieście”. Atmosfera spotkania była niezwykła. Przedstawienie, uświetnione występami wokalnymi Sylwii Niziołek i Małgorzaty Bąk, spotkało się z serdecznym odbiorem. Trzeba w tym miejscu pogratulować wolontariuszom i ich opiekunom wytrwałości i chęci oraz podziękować za ogrom pracy włożony w przygotowanie.

Na koniec wiersz z dedykacja dla wszystkich członków i wolontariuszy stowarzyszenia „Wszystkie Dzieci Nasze Są”:

Uczniowie moi, uczenniczki drogie,
ze szkół dla umysłowo niedorozwiniętych,
com wam uczył lat kilka, stracił nerwy swoje,
i wam niechaj poświęcę kilka wspomnień świętych.

Jurku, z buzią otwartą, dorosły głuptasie-
gdzie się teraz podziewasz, w jakim obcym tłumie –
czy ci znów dokuczają na pauzie i w klasie –
i kto twe smutne oczy nareszcie zrozumie.

Janko Kosiarska z rączkami sztywnymi,
z noskiem co się tak uparł, że został króciutki –
za oknem wiatr czerwcowy z pannami ładnymi –
a tobie kto daruje choć uśmiech malutki.

Pamiętasz tamtą lekcję, gdym o niebie mówi,
te łzy co w okularach na religii stają –
właśnie o robotnikach myślałem z winnicy,
co wołali na dworze – nikt nas nie chce nająć.

Janku bez nogi prawej, z duszą pod rzęsami –
grubasku i jąkało – osowiały, niemy –
Zosiu coś wcześnie zmarła, aby nóżki krzywe
szybko okryć żałobnym cieniem chryzantemy.

Wojtku wiecznie płaczący i ty coś po sznurze
drapał się, by mi ukraść parasol, łobuzie –
Pawełku z wodą w głowie i ty niewdzięczniku
coś mi żaby położył na szkolnym dzienniku.

Czekam na was, najdrożsi, z każdą pierwszą gwiazdką –
ze srebrem betlejemskim co w pudełkach świeci –
z barankiem wielkanocnym. – Bez was świeczki gasną –
i nie ma żyć dla kogo.
Ten od głupich dzieci.

Ksiądz Jan Twardowski