Ostatni tydzień przyniósł nam kilka ciekawych wydarzeń. Wiele działo się w świecie polityki, sprawach damsko- męskich, a nawet w życiu… chomików. Nie wierzycie? Sprawdźcie! :)
Pomagać sobie nie wolno. Przekonali się o tym posłowie Kukiz’15 – Kornel Morawiecki i Małgorzata Zwiercan, która oddała głos w imieniu marszałka seniora. W zasadzie prosta sytuacja. Na egzaminach nie można podpowiadać osobie siedzącej przede mną, czy za mną. Podczas wyborów nie można oddać głosu za kogoś innego. Na sali sejmowej nie można wyręczać innego posła. Tyle. Zastanawiają jedynie słowa Pawła Kukiza – Jest wiele rzeczy, które nie do końca są zgodne z prawdą. Nie wiem, czy pan Morawiecki aż tak źle się poczuł, że potrzebował pomocy syna. Bo doszły do mnie informacje, że w tym czasie, kiedy wyszedł, spotkał się z synem w kuluarach. Podejrzana sprawa. Kiedy starszy człowiek źle się poczuje, pierwszymi których o tym informuje są pies w budzie przed domem, para gołębi siedząca na dachu i Monika Olejnik z „Kropki na i”. Kto by w takich sytuacjach myślał o poinformowaniu najbliższych?! Ostatecznie Zwiercan wyrzucili z klubu, a Morawiecki sam z niego odszedł. Marszałek senior stwierdził, że nie podobał mu się tryb procedowania i potraktowania jego koleżanki. Reasumując – odpowiedział na znany przed laty utwór Pawła Kukiza – „Całuj mnie”. Tyle, że w tym wypadku raczej nie chodziło o usta…
Poprzedni tydzień, to oprócz Dnia Czekolady także Dzień Chomika (12 marzec). Niektórzy z moich kumpli tak się ucieszyli, że wzięli wolne w pracy, bo sądzili, że właśnie tego dnia na chomikuj.pl będą mogli „ściągnąć”, co tylko będą chcieć i to za free! (ostatecznie okazało się, że za free mogą ściągnąć jedynie krew z żyły i pomóc potrzebującym, bo o wolny dzień na ten cel już sami wcześniej zadbali). A chomiki, to naprawdę urocze stworzenia. Pamiętam, gdy byłem jeszcze małolatem, chomika miał mój kolega z podwórka. Usiedliśmy kiedyś na ławce. Trzymał to małe stworzonko w swoich dłoniach. Przysiadł się jeszcze jeden kumpel. – Fajny. Jak się wabi? – zapytał. – Brudek – odpowiedział kolega. – Aha, kumam… Kiedyś również miałem chomika. Początkowo też nie lubił odkurzacza, ale później się jakoś wciągnął…
Rolnik się ożenił! Grzegorz Bardowski z drugiej edycji „Rolnik szuka żony” 16 kwietnia stanął na ślubnym kobiercu. Wybranką piękna Anna, która skradła jego serce już na początku programu. Niesamowite! Zawsze fascynują mnie historie, kiedy z pierwszego, lepszego „szaraka” media potrafią zrobić gwiazdę show biznesu. Nie wiem nawet co pasjonującego jest w tym, że rolnik szuka żony (bardziej pasjonujące byłoby, gdyby szukał męża). Do dziś mam w pamięci rozmowę z Marcinem Dańcem, kiedy pytałem go o program „Celebrity Splash!” z udziałem najpopularniejszego rolnika – Adama Kraśko. 120 kg żywej wagi robiło wrażenie. Znany polski kabareciarz śmiał się, że producent programu specjalnie po jego skoku musiał robić dłuższe przerwy reklamowe, aby mieć więcej czasu na uzupełnienie wody w basenie. Magia telewizji. :) Co do wesela rolnika Grzegorza, ciekawy jestem, jak wyglądały ich zaręczyny. Ja o dziś wspominam oświadczyny mojego dobrego znajomego. Przyszedł do rodziców swojej przyszłej żony i mówi do jej ojca. – Wiem, że to tylko formalność, ale chciałbym prosić o rękę pana córki. Ojciec Kasi (przyszłej panny młodej) nieco się zagotował i mówi – Kto ci powiedział, że to tylko formalność?! Odpowiedź znajomego do dziś sprawia, że na mojej twarzy pojawia się uśmiech. – Ginekolog…
Na jednym z portali mogliśmy przeczytać o Niemce, Heidi Krieger, która swego czasu reprezentowała ten kraj w pchnięciu kulą, a obecnie jest już… Andreasem z zarostem i żoną przy boku. Znałem swego czasu jedną kobietę „z wąsem”. Potężna babka. Pracowała na dziele mięsnym, w jednym ze sklepów monopolowych. Pamiętam, że współpracownicy wołali na nią „Małysz”. Ona się nie obrażała. Zawsze odpowiadała koleżankom w ten sam sposób – „Mój wąs. Nie jeden chłop się przy nim trząsł”. Na pewno było coś na rzeczy… Z tej okazji, specjalnie dla Was, chciałbym podzielić się fraszką, którą napisałem, jakiś czas temu. Do Niemki Heidi Krieger pasuje, jak ulał. „Spotkał się w parku chłopak z dziewczyną, szeptał jej słowa, że jest tą jedyną. Kamila dziewczę na imię miało, imię to chłopcu się podobało. I spotykali się dnia każdego, w parku i w domu, u niej, u niego. Aż przyszła chwila intymnej nocy, razem wskoczyli nago pod kocyk. Jakież chłopaka zdziwienie dopadło, kiedy spod koca coś jej wypadło. Oczy otworzył, na śmierć już zamilkł, no bo dziewczyna, to jednak… Kamil”.





















