Zaskakujący przebieg sesji absolutoryjnej w Ciężkowicach
W środę, tj. 18.06.2014r. w urzędzie gminy w Ciężkowicach odbyła się absolutoryjna sesja Rady Miejskiej. Sesja rozpoczęła się minutą ciszy po zmarłym Tadeuszu Salwie. W ten sposób zebrani uczcili pamięć zmarłego samorządowca, byłego burmistrza gminy Ciężkowice i prezydenta Krakowa. Podczas sesji przyjęto kilka technicznych uchwał umożliwiających bieżące funkcjonowanie gminy. Głównym punktem środowych obrad było udzielenie absolutorium urzędującemu burmistrzowi. Po przedstawieniu sprawozdania, wysłuchaniu opinii Komisji Rewizyjnej Rady Miejskiej oraz Regionalnej Izby Obrachunkowej radni jednogłośnie udzielili absolutorium burmistrzowi Zbigniewowi Jurkiewiczowi za 2013 rok. Absolutorium, poprzedzone szeregiem opinii jest dowodem, że radni i odpowiednie instytucje do tego powołane po raz kolejny stwierdziły prawidłowość podejmowanych przez burmistrza działań finansowych i zaakceptowali realizację zeszłorocznego budżetu gminy Ciężkowice.
Obok absolutorium, ważnym tematem sesji były straty powodziowe. Radni i sołtysi dopytywali, jak szybko mieszkańcy ich miejscowości mogą liczyć na usuwanie skutków powodzi. Burmistrz Zbigniew Jurkiewicz poinformował, że najważniejsze, bieżące naprawy są realizowane, a kompleksowa odbudowa będzie możliwa dopiero po weryfikacji strat w terenie przez komisję powołaną przez wojewodę. Powiedział, że do tej pory komisja nie pojawiła się na terenie gminy Ciężkowice i lada dzień jej oczekuje. Zastrzegł, że usunięcie skutków powodzi na własną rękę, z własnych środków przed weryfikacją komisji mogłoby doprowadzić do niezaliczenia ich w poczet strat powodziowych.
Podczas obrad głos zabrała sekretarz Beata Weron-Białas informując o realizacji przez Urząd Gminy w Ciężkowicach projektu „Nowoczesna administracja samorządowa”. Dzięki projektowi urząd dostanie około 300 tyś. złotych na zakup i wdrożenie systemu do elektronicznego zarządzania dokumentacją. Dzięki tym środkom w Ciężkowicach uruchomiony zostanie także punkt potwierdzania profili zaufanych. (Profil zaufany to darmowa metoda potwierdzania tożsamości w instytucjach administracji publicznej. Posiadając taki profil można załatwić sprawy administracyjne bez wizyty w urzędzie – przez internet. Profil zaufany jest alternatywą dla płatnego, ustawowego podpisu elektronicznego – red.)
Relacjonując przebieg środowej sesji nie sposób pominąć zaistniałego na niej zamieszania z krzyżem, a właściwie z jego brakiem w sali obrad. Rzeczywiście w chwili obecnej w sali obrad ciężkowickiego urzędu nie ma zawieszonego krzyża. Żaden z naszych rozmówców nie był w stanie jednoznacznie określić od kiedy na sali obrad nie ma krzyża. Jedni twierdzili wprost, że nigdy go tam nie było, również za poprzednich kadencji, inni z kolei byli zdania, że krzyż został ściągnięty za obecnej kadencji. Przyznajemy, że próbowaliśmy odszukać w naszym archiwum zdjęcia tego miejsca i na żadnym ze znalezionych zdjęć nie doszukaliśmy się wiszącego krzyża. Ale do rzeczy… radny Michał Koralik wiedząc o braku krzyża w sali obrad (pierwsza dyskusja na ten temat miała miejsce na posiedzeniu wcześniejszej komisji), przyniósł na sesję nowy krzyż i przekazał go przewodniczącemu. Proponując przy tym, aby krzyż został poświęcony przez kapłana i zawieszony w sali obrad. Przewodniczący Rady Miejskiej Zdzisław Szczerba odebrał krzyż, podziękował i poinformował, że przekaże go w depozyt, jak to określił- do dyspozycji następnej Rady Miejskiej (po wyborach). Decyzję swoją umotywował tym, że na salę obrad mają wstęp ludzie różnych światopoglądów, a ponadto sala ta pełni funkcję wyborczą (organizowane są tam wybory) – dlatego, skoro krzyża do tej pory nie było – nie będzie tego zmieniał. Stanowczy ton jego wypowiedzi nie spodobał się wszystkim. Atmosfera zaczęła gęstnieć, z tyłu sali wśród sołtysów można było usłyszeć głosy niezadowolenia ze zbyt zdecydowanego stanowiska przewodniczącego Szczerby. Jednak nikt głośno nie wyraził swojego zdania. Po chwili radni zaliczani do większości, zarzucili tym z opozycji grę krzyżem, dopytywali dlaczego dopiero na kilka miesięcy przed wyborami niektórym radnym zaczął przeszkadzać brak krzyża, którego, według nich, nigdy wcześniej tam nie było.
Po zamknięciu obrad sesji Rady Miejskiej przy włączonym dyktafonie zapytaliśmy radnych, czy w sytuacji gdyby dostali taką możliwość zagłosowaliby za zawieszeniem krzyża w sali obrad. Większość z nich odpowiedziała jednoznacznie – tak. Kilku radnych, warunkowo odpowiedziało – tak, zastrzegając, że w innej formie niż ta jaką ich zdaniem próbowała dzisiaj narzucić opozycja. Stwierdzili bowiem, że całe zamieszanie miało charakter happeningu politycznego i zostało wywołane na potrzeby kampanii wyborczej.
Nasuwa się pytanie, czy cały zgiełk nie został zainspirowany i nacechowany politycznie? Jeśli tak, to warto się zastanowić, czy wpuszczanie „wielkiej” polityki do małej sali obrad jest potrzebne mieszkańcom naszej gminy.
Pomijając wszelkie motywacje, jakie kierowały radnymi, najważniejszy wydaje się fakt, że krzyża w sali obrad po prostu nie ma. Krzyże wiszą w polskim Sejmie i Senacie, w szkołach, w wielu instytucjach państwowych, również w gabinecie burmistrza Zbigniewa Jurkiewicza wisi piękny krzyż. Czy zatem, krzyż nie powinien być obecny w sali obrad stanowiącego organu gminy, jakim jest Rada Miejska? Wierzymy, że radni znajdą rozwiązanie zgodne ze swoim sumieniem, a polityka w tym zakresie zostanie odsunięta na boczny tor, bo w środę odegrała zbyt wielką rolę.