Przejdz do tresci
KULTURA

Udany wernisaż malarstwa myśliwskiego w Ciężkowicach

autor: CKiP kategoria: KULTURA

Dnia 27 marca 2015 roku, w ciężkowickim Ratuszu odbył się wernisaż wystawy malarskiej Pani Krystyny Braun- Aleksander połączony ze spotkaniem Komisji Kultury przy Okręgowej Radzie Łowieckiej Polskiego Związku Łowieckiego w Tarnowie oraz kwartalnym spotkaniem korespondentów „Łowca Tarnowskiego”. Wydarzenia te, nie bez powodu zostały połączone. Pani Krystyna, z zawodu lekarz weterynarii, w swojej twórczości upodobała sobie głównie twórczość Kossaków, w której tematem głównym zawsze był koń. Szczególnie ważne dla niej to obrazy historyczne, ale przede wszystkim obrazy o tematyce myśliwskiej i łowieckiej, tak bliskie również organizatorom spotkania- Centrum Kultury i Promocji Gminy Ciężkowice oraz Komisji Kultury przy ORŁ PZŁ w Tarnowie.

Zapraszamy to obejrzenia relacji fotograficznej z wernisażu oraz do przeczytania wywiadu, jaki z Panią Krystyną Braun- Aleksander przeprowadził kol. Zbigniew Kącki.

Pani Krystyno, w celu przybliżenia Pani sylwetki proszę pozwolić, że zadam Pani kilka pytań. Z zawodu jest Pani lekarzem weterynarii. Myślę że czytelników naszego pisma zainteresuje fakt, w jakich okolicznościach obudziła się w Pani dusza artysty, powodując, że po raz pierwszy chwyciła Pani za pędzle?

Początki mojego malarstwa zrodziły się nietypowo, kiedy ja i mąż przeszliśmy na emeryturę. Podobnie jak ja, mój śp. mąż był również lekarzem weterynarii. To w jego gabinecie w Raciborzu wisiały piękne obrazy pędzla Karola Kossaka. Był do nich tak przywiązany, że ciężko mu było się z nimi rozstać. Mnie również urzekły swoim pięknem, rozbudziły we mnie artystyczną duszę. Może dlatego, że przedstawiały piękne, majestatyczne i szlachetne konie, kochane i cenione w moim domu rodzinnym. Pamiętam jeszcze z czasów przedmaturalnych, że właśnie konie były pierwszymi moimi pacjentami w gabinecie ojca, któremu od najmłodszych lat pomagałam. Oprócz pracy zawodowej, która u niego zawsze była na pierwszym miejscu, tata z wielką przyjemnością oddawał się swojej pasji czyli malarstwu. Uwielbiał szkice, pejzaże, rodzinne portrety, do których jako dzieci często pozowaliśmy. Ojciec był dla mnie zawsze niedoścignionym wzorem, i ja chciałam spróbować swoich sił w malarstwie, lecz zawsze praca, wychowywanie dzieci, rodzinne obowiązki wygrywały. Dopiero prośba mojego męża o skopiowanie obrazów z jego gabinetu zmotywowała mnie do pracy artystycznej. Wypożyczyliśmy je i zabrałam się do malowania. Skopiowałam obrazy tak wiernie, że znajomi mieli trudności z odróżnieniem kopii od oryginałów. To dodało mi odwagi i spowodowało, że uwierzyłam w swoje siły. Lawinowo posypały się kolejne moje prace z dostępnych mi albumów, nie tylko Karola, ale Jerzego, Juliusza i Wojciecha, a więc wszystkich Kossaków.

Wiele Pani prac nawiązuje do łowiectwa. Cieszy to serca polskich myśliwych. Gratulujemy odwagi, ponieważ to w ostatnim czasie dość ryzykowny temat w obliczu medialnej krytyki łowiectwa. To przypadek czy przemyślana decyzja wyboru tego kierunku twórczości?

Wychowywałam się w rodzinie z głębokimi tradycjami przyrodniczymi. Kochający i zasadniczy ojciec, z zawodu lekarz weterynarii, od najmłodszych lat wpajał nam głęboką miłość do zwierząt i natury. Późniejsze moje dorosłe i zawodowe życie również nierozerwalnie związane było z przyrodą. Poznałam wspaniałego człowieka, mojego męża, z którym dzieliłam pasję i zamiłowanie do malarstwa i łowiectwa. Był etycznym myśliwym, kochającym polską florę i faunę. Sięgając pamięcią do tych wspólnie przeżytych lat z sentymentem wspominam rodzinne wyjazdy za miasto na polowania zbiorowe, gdzie w ciepłej i miłej atmosferze, niejednokrotnie przy ognisku, mijał nam czas. Łowiectwo jednak to nie tylko sielanka i zabawa. Pamiętam również mroźnie zimowe popołudnia i wieczory, gdzie mąż wspólnie z grupą myśliwych wyjeżdżał na dokarmianie, prowadząc szeroko zakrojoną gospodarkę łowiecką. To wytrwała praca hodowlana powoduje, że dzisiaj możemy cieszyć się wieloma gatunkami zwierząt. Jest to zasługa polskich myśliwych i leśników, dlatego dziwi mnie niejednokrotnie bezpodstawna krytyka ludzi, którzy nie mają pojęcia o prawdziwej ich pracy i roli, jaką spełniają w środowisku naturalnym. Moją twórczością sięgam polskiej, głębokiej historii ziemiaństwa. Nie możemy wstydzić się naszej historii, również naszego łowiectwa, z którym od wieków jesteśmy i będziemy nierozerwalnie związani.

Łowiectwo polskie ciągle ewoluuje. Wiele korzystnych zmian już się dokonało. Jak Pani, jako artystka, kobieta o wrażliwej duszy, ocenia te zmiany oraz całokształt działalności polskich myśliwych?

Wszyscy się zmieniamy, zmienia się gospodarka rolna i leśna. Polskie łowiectwo również musi podążać za tymi zmianami. Mam nadzieję jednak, że będzie to ewolucja, a nie rewolucja. Z wielkim niepokojem słucham o planach prywatyzacji Lasów Państwowych. Powinniśmy śledzić te rozwiązania, zabierać głos w debatach, aby nie dopuścić do nadmiernej eksploatacji naszego wielopokoleniowego dziedzictwa, jakim są Polskie Lasy Państwowe. W sektorze łowiectwa faktycznie wiele się zmieniło na lepsze. Pracujecie nad zmianą wizerunku polskiego myśliwego, aby nie był on kojarzony tylko i wyłącznie z polowaniami. Dzisiaj polski myśliwy to człowiek zaangażowany w prace hodowlane, gospodarkę łowiecką, a także kulturę. Myślę tutaj o współpracy z najmłodszym pokoleniem, szkołami, przedszkolami. Jesteście formacją wspaniale umundurowaną, pod własnymi sztandarami. Wydajecie własny kwartalnik przyrodniczo – łowiecki „Łowiec Tarnowski”. Na szczególną uwagę zasługuje współpraca Tarnowskiej Organizacji Łowieckiej z Muzeum Przyrodniczym w Ciężkowicach, które jest bliskie mojemu sercu, ponieważ jego założycielami byli Krystyna i Włodzimierz Tomek, rodzice mojego serdecznego przyjaciela, znanego i cenionego w szerokich kręgach naukowych, profesora leśnictwa i gospodarki łowieckiej Andrzeja Tomka.

Czy wśród Pani prac są takie, do których ma Pani szczególny stosunek i dlaczego?

Na moją twórczość wielki wpływ miała wspomniana przyjaźń z profesorem Andrzejem Tomkiem. Profesor Tomek wspólnie z panem Henrykiem Okarmą wydali przepiękną książkę pt.” Łowiectwo”. Stała się ona bezpośrednią inspiracją serii obrazów o tematyce łowieckiej. Wśród tej tematyki na szczególną uwagę zasługuje obraz pt. ”Wizja myśliwego”, przedstawiający myśliwego oraz trzydzieści cztery gatunki zwierząt w ich naturalnym środowisku. Całą moją twórczość można podzielić na grupy. Na szczególną uwagę zasługują obrazy inspirowane twórczością braci Kossaków. Przedstawiają one stadniny, myślistwo, łowiectwo oraz tematykę rodzajową. Drugą grupą obrazów są prace malowane na plastrach wyciętych z pnia drzew, również o tematyce przyrodniczej. Inspiracją dla części moich prac były także eksponaty zgromadzone w Muzeum Przyrodniczym Państwa Tomków w Ciężkowicach. Wizytę w tym szczególnym miejscu wszystkim kochającym przyrodę serdecznie polecam.

Dziękuję za rozmowę oraz życzę wielu lat w zdrowiu i nowych, ciekawych inspiracji w pracy artystycznej z łowieckim pozdrowieniem- Darz Bór.


Źródło: Zbigniew Kącki, „Łowiec Tarnowski” nr 1/2015

Reklama
Reklama

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *